Opowieści z życia | Wszystko dla Gdańska

Opowieści z życia

Lech Wałęsa i Aleksandra Dulkiewicz na budowie ECS | Fot. Grzegorz Mehring

 

 

Mama z Zosią | Fot. Archiwum rodzinne

 

 

Córki z ojcem, z prawej: mała Ola | Fot. Archiwum rodzinne

 

 

Przyjaciółki | Fot. Archiwum rodzinne

 

 

Paweł Adamowicz i Aleksandra Dulkiewicz | Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

SOLIDARNOŚĆ
Roczek miała mała Ola, gdy w wózeczku mama woziła ją w gorącym sierpniu 1980 roku pod Bramę nr 2 strajkującej stoczni. Po latach Aleksandra Dulkiewicz dołączyła do zespołu tworzącego się Europejskiego Centrum Solidarności, wówczas jeszcze rezydującego w dawnym budynku dyrekcji stoczni, aby koordynować obchody rocznicy 4 czerwca. I została na pięć lat. – Solidarność, pokojowa zmiana w Polsce, Europie i na świecie to dla mnie ważne wydarzenie w historii, wartość, która od dziecka kształtowała moją tożsamość – mówi kandydatka na urząd prezydenta Gdańska. – Wraz z dojrzewaniem coraz bardziej widzę, że postawa motywowana przesłankami solidarności jest coraz bardziej potrzebna.

DOM OTWARTY
Dom rodzinny Aleksandry Dulkiewicz był zawsze domem otwartym, jeden z pokoi służył za salę wykładową uczestnikom tajnych kompletów, bywał przechowalnią bibuły. Zdarzały się rewizje. Rodzice działali w opozycji, a potem tworzyli samorząd. Izabela i Zbigniew poznali się w Duszpasterstwie Akademickim „Górka” u o. Ludwika Wiśniewskiego. Byli współzałożycielami Ruchu Młodej Polski (1979), który stawiał sobie za cel odzyskanie przez Polskę pełnej niepodległości. Po pierwszych częściowo wolnych wyborach zaangażowali się w tworzenie samorządu, Izabela – miejskiego, Zbigniew – regionalnego. Przez trzy lata Zbigniew Dulkiewicz był dyrektorem biura poselskiego Macieja Płażyńskiego. – Ich przykład jest dla mnie wielkim zobowiązaniem – mówi kandydatka na prezydenta Gdańska.

TWAROŻEK WYKLUCZONY
Dziadkowie Aleksandry Dulkiewicz przybyli do zrujnowanego wojną Gdańska w 1945 roku. Rodzice ojca kandydatki na prezydenta Gdańska przez lata mieli stoiska z nabiałem w hali targowej przy placu Dominikańskim, potem sady jabłkowe pod Starogardem Gdańskim. Rodzice mamy od końca lat 50. XX wieku prowadzili przy ul. Podwale Staromiejskie pracownię szycia koszul. Może stąd u Aleksandry Dulkiewicz takie umiłowanie do koszul? Co jednak dziadkowie powiedzieliby na to, że wyklucza z diety śmietanę i twarożek? Dobrze, że chociaż jabłka lubi.

EMILIA PLATER DZIEWICA-BOHATER
„Jakie piękne dziewicze ma lica? / Jaką pierś? – Ach, to była dziewica, / To Litwinka, dziewica-bohater, / Wódz Powstańców – Emilija Plater!” – wszyscy oni uczyli się tego wiersza pióra wieszcza, bo uczęszczali do tej samej podstawówki: Paweł Adamowicz – późniejszy prezydent miasta, Krzysztof Babicki – reżyser teatralny, Maciej Kosycarz – fotograf, Aneta Kręglicka – miss świata 1989, ks. Krzysztof Niedałtowski – duszpasterz środowisk twórczych, Roman Perucki – organista, Krzysztof Skiba – muzyk i performer oraz Aleksandra Dulkiewicz, kandydatka na urząd prezydenta Gdańska. Szkoła Podstawowa nr 50 im. Emilii Plater mieści się przy ul. Grobla IV na Starym Mieście w Gdańsku.

REKORDZISTKA W BIEGU NA 60 METRÓW
– Zawsze byłam nogą z wuefu – śmieje się Aleksandra Dulkiewicz. – Przez kilka lat dzierżyłam w mojej podstawówce rekord najgorszego czasu w biegu na 60 metrów. To było dla mnie duże zmartwienie. Od wielu lat co roku stara się w środku zimy pojechać w góry. – Tydzień na świeżym powietrzu to wielkie święto. Jedyna troska, jaką człowiek wtedy ma, to jak ułożyć kolano i biodro, wchodząc w zakręt. Uwielbia też pływanie. Na której gdańskiej pływalni można ją spotkać? – nie zdradzimy. UWAGA! Nosi czepek w kolorze granatowo-niebieskim.

NA ARGUMENTY I NA PRZYMUS
Mała Ola już w dzieciństwie była uparta – wspomina jej mama. Jak się uparła, to nie było silnych, jedyną przesłanką do negocjacji były argumenty. Prezydent Paweł Adamowicz w krytycznych sytuacjach apelował: „Nie pyskuj, czy nie możesz być jak ojciec?” (w domyśle: łagodna i układna). – Nie myślę o sobie, że jestem uparta, ale wkurzam się, kiedy sprawy nie idą po mojej myśli – przyznaje Aleksandra Dulkiewicz, kandydatka na prezydenta miasta. A że „Jaka matka, taka córka”, jak głosi polskie przysłowie, dziś ze swoją córką może negocjować też tylko na argumenty. No, chyba że postawi na swoim, „na przymus” – jak Zofia nazywa coroczną zimową akcję wyjazdową na narty.

MARZENIA DO SPEŁNIENIA
Zakochana w bohaterach amerykańskich filmów o prawnikach, już we wczesnej młodości chciała być fajterem na sali sądowej, zawsze stawać po stronie słabych i pokrzywdzonych. Studiowała prawo na Uniwersytecie Gdańskim i w Salzburgu. Praca w samorządzie okazała się spełnieniem marzeń. O czym teraz marzy Aleksandra Dulkiewicz, kandydatka na urząd prezydenta Gdańska? – Wiem, że zabrzmi to górnolotnie, ale najbardziej marzę o tym, żeby ludzie byli dla siebie lepsi, umieli spojrzeć sobie z szacunkiem w oczy, uśmiechnąć się – mówi. – Problem ze sklejeniem Polski z dwóch części zaczyna się przy stole w domu i przy biurku w pracy.

SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ
W trakcie studiów pracowała w gazecie codziennej, współpracowała z kancelarią prawną i uczyła języka angielskiego. Po tym, jak Polska wstąpiła do Unii, pojechała w czasie wakacji popracować do Blackpool, nazywanego Sopotem dla ubogich. Pracowała w pubie i jako pokojówka. – Po tygodniu w knajpie chcieli mnie zrobić zastępcą menedżera – śmieje się Aleksandra Dulkiewicz, kandydująca na urząd prezydenta Gdańska. – Wyjazd za granicę był jak skok na głęboką wodę. Wcześniej zawsze mieszkałam z rodzicami, pierwszy raz byłam odpowiedzialna sama za siebie. To była dobra szkoła życia.

ROZTROPNA TROSKA O DOBRO WSPÓLNE
– Dla mnie polityka to roztropna troska o dobro wspólne – kandydatka na urząd prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przywołuje definicję ze społecznej encykliki Jana Pawła II „Laborem exercens”, ale i Arystotelesa… Już w podstawówce działała w samorządzie uczniowskim. W szkole średniej zetknęła się z Młodymi Konserwatystami, gdzie później pełniła m.in. stanowisko sekretarza ds. zagranicznych. Dwukrotnie zdobyła mandat radnej Gdańska jako członkini Platformy Obywatelskiej. W ostatnich wyborach startowała z listy Stowarzyszenia WSZYSTKO DLA GDAŃSKA. Zawiesiła członkostwo w PO, namawiając Pawła Adamowicza do kandydowania i stając po jego stronie. – Wybory samorządowe dają komfort, aby głosować na lokalne stowarzyszenia – mówi Aleksandra Dulkiewicz.

DIALOG
Aleksandra Dulkiewicz była wolontariuszką Gdańskiego Areopagu, forum wymiany myśli, które na kilkanaście lat silnie wpisało się w krajobraz intelektualny Gdańska (2000–2012). – To było ważne i kształcące doświadczenie w moim życiu. Od zaplecza uczestniczyłam w praktycznej organizacji wielkiego wydarzenia, każdego wieczoru gościliśmy ponad 1200 osób – mówi kandydatka na prezydenta Gdańska. – Przede wszystkim jednak to wzmocniło we mnie przekonanie o wartości dialogu. Zawsze pytam ludzi o zdanie, chcę wiedzieć, co myślą, jaki jest ich punkt widzenia, to szalenie cenne. W dialogu wykuwają się pomysły i koncepcje.

PRZYWILEJ I POWINNOŚĆ
Pierwszy raz Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się politycznie, gdy sama nie miała jeszcze prawa głosu. Wspierała wówczas kampanię wyborczą Hanny Gronkiewicz-Waltz na prezydenta RP (1995). Później pracowała jako wolontariuszka przy wielu kampaniach. Jesienią 2018 roku była szefową sztabu WSZYSTKO DLA GDAŃSKA. – Udział w wyborach to nie tylko przywilej, ale i powinność – mówi kandydatka na prezydenta Gdańska. – Nie biorąc udziału w wyborach, odbieramy sobie prawo do współdecydowania. Jak wielką wagę ma pojedynczy głos, pokazały chociażby ostatnie wybory prezydenckie w Stanach.

SZCZĘŚCIE DO LUDZI
– Ja mam szczęście do ludzi. Z „moją” Olą jesteśmy serdecznymi przyjaciółkami, odkąd urodziły się nasze córki Wanda i Zosia – mówi Natalia Sienkiewicz-Bożyk, przyjaciółka Aleksandry Dulkiewicz, mimo że na co dzień dzieli je ponad 1000 kilometrów. – „Gdańska” Ola świadomie kocha Gdańsk, jest wrażliwa na każdy szczegół, od wielu lat ciężko i wiernie pracuje dla miasta oraz jego mieszkańców. Nawet nie wiem, czy to, co robi, nazwać pracą czy raczej oddaniem. Będzie dobrym gospodarzem miasta. Gdańszczanki i gdańszczanie mają szczęście do ludzi. Co na to kandydatka na urząd prezydenta? – Ja też mam szczęście do ludzi!

EMPATIA Z PIERWIASTKIEM
– Aleksandra jest osobą, która zdobyła rozmaite, ważne doświadczenia społeczne. Jest kobietą bardzo odważną, pozbieraną, z solidnym wykształceniem. Prowadziła wiele niełatwych przedsięwzięć. W relacjach stosuje miękki tryb empatii, kobiecej otwartości, ale z silnie występującymi pierwiastkami twardości – mówił prezydent Paweł Adamowicz, gdy w marcu 2017 roku Aleksandra Dulkiewicz obejmowała stanowisko jego zastępczyni ds. gospodarczych.